Browsing Category

Psychologia

ogólnie Psychologia

Misja Twojego życia.

Lipiec 4, 2018
36669204_2587861371438923_5775877298175606784_n

Każdy z nas podejmuje jakieś decyzje. Codziennie stykamy się z pytaniami, wyborami, których musimy dokonać. Czym się wtedy kierujesz? Co wpływa na to, jakie decyzje podejmujesz? Działasz pod wpływem impulsu, czy Twoje wybory są przemyślane? W mojej pracy z kobietami bardzo często spotykam się z działaniem reaktywnym – bez refleksji, bez zastanowienia, czy podjęta decyzja prowadzi nas ku wymarzonemu życiu.

Z jakim wielkim planem przyszłaś zatem na ten świat? Co jest misją Twojego życia? Jaki wielki cel przyświeca Twoim działaniom? Stworzyłaś już misję życia?

MISJA ŻYCIA

Jest niezbędna, aby Misja wyznacza nam sposób funkcjonowania w życiu, które prowadzimy. Dzięki niej odnajdujemy sens naszego istnienia, w paru słowach wyrażamy to, czym się kierujemy na co dzień. To dekalog ważnych dla nas spraw.

W misji możesz zawrzeć swoje plany życiowe – te bliskie, jak i te długoterminowe; wartości, którymi się kierujesz, zasady, jakie wyznajesz. Możesz tutaj spisać całą wizję swojego wymarzonego życia. Możesz zapisać, jaki jest sens każdego Twojego dnia, co możesz dać od siebie innym osobom.

Może to też być krótka forma ujmująca szeroko, a jednak dosadnie to, jak żyjesz.

MISJA MOJEGO ŻYCIA

Moja misja ewoluowała. Kiedy zmieniało się moje życie, rozwijałam się, przyjmowałam nowe role, zmieniały się priorytety. Wtedy też zmieniała się moja misja. Pierwsza była długa jak kartka A4 zapisana ciurkiem. Czytanie jej codziennie stało się po czasie dosyć kłopotliwe. Z biegiem czasu zaczęła przyjmować coraz krótsze, ale dosadniejsze formy.

Moja obecna misja życia wygląda tak:

„JESTEM SOBĄ – KAŻDEGO DNIA DZIAŁAM W HARMONII ZE SOBĄ,

Z SZACUNKIEM DLA INNYCH, Z MIŁOŚCIĄ DO ŚWIATA.

WITAM KAŻDY DZIEŃ Z UŚMIECHEM,

REALIZUJĘ Z RADOŚCIĄ KAŻDE WYZNACZONE SOBIE ZADANIE –

ZBLIŻA MNIE ONO DO UPRAGNIONEGO CELU <3″

Czytam ją praktycznie codziennie, a dzięki temu, że jest krótka, łatwo ją zapamiętać i powtarzać sobie w ciągu dnia. Zawiera w sobie cały sens mojego istnienia. Dbam o to, aby takie właśnie było moje życie

WARTOŚCI

Wartości pozwalają nam na dobry – w zgodzie ze sobą – wybór, kiedy pojawia się dylemat. Mając określone wartości, wiesz, czego się trzymać, co jest ważniejsze od czegoś innego. Poniżej zostawiam Ci instrukcję, jak wybrać własne wartości:

36611263_2587841398107587_9160480517206835200_n

 

Wykonałaś zadanie?  Jakie wartości przyświecają Tobie?

Joanna Paczkowska-Szczygieł

biało czarnewww.joannaszczygiel.wordpress.com

 

Psychologia

Bliżej siebie

Marzec 5, 2018
crystal-245288__340

 

 Czego potrzebujemy, aby czuć bliskość, więź? Co sprawia, że w relacji z niektórymi osobami  doświadczamy jej bardzo wyraźnie?

Pomyśl o takich relacjach w swoim życiu –   o tym, co je wyróżnia od innych?

 Wyobraź sobie, że trzymasz w rękach szkatułkę z drogocennymi kamieniami. Twój skarb. Ma dla ciebie wysoką wartość. Wiesz, że trzeba się z nimi obchodzić odpowiednio, by ich nie uszkodzić. Wymagają odpowiedniej pielęgnacji – by mogły cieszyć cię i dawać radość. Te klejnoty mają jednak jeszcze jedną właściwość – by mogły w pełni świecić swoim blaskiem, potrzebują być blisko twojego serca, czuć ciepło i dotyk. Wtedy wypełnia je energia, która sprawia, że pulsują swoim światłem. Nie mogą tylko stać zamknięte w szkatułce. Nawet najpiękniejszej.

Wyobraź sobie, że podobnie jest z twoim związkiem. To wyjątkowy skarb – żeby mógł rozbłysnąć – wymaga odpowiedniej dbałości.

Żebyśmy mogli czerpać radość i satysfakcję z bliskiej relacji, czuć spełnienie w związku – musimy coś od siebie dać. Dbanie o relację to proces aktywny. Wymaga naszego zaangażowania. Zaangażowania w kontakt, w bycie uważnym na siebie nawzajem, na swoje potrzeby.

Bliskości doświadczamy, gdy czujemy więź emocjonalną z drugą osobą. Budujemy ją między innymi poprzez to, że towarzyszymy sobie we wzajemnym życiu. Nie chodzi tu tylko o obecność fizyczną, choć jest ona bardzo ważna. Czujemy ją, gdy uczestniczymy w świecie przeżyć  bliskiej nam osoby. Gdy potrafimy odpowiedzieć sobie na pytania:

Czy wiem, co  się teraz dzieje w twoim życiu?

Co jest dla ciebie ważne?

Co przeżywasz? Co cię martwi, stresuje? Co cię cieszy?

Gdy wiemy, że druga osoba właśnie ma zamknięcie kwartału w pracy, jest po trudnej rozmowie z przełożonym, doświadcza zawodu, czy też po prostu nie udało jej się to, na czym bardzo jej zależało – to inaczej możemy spojrzeć na jej zachowania, reakcje…

Co się u ciebie dzisiaj dzieje? Jak ci minął dzień? Nie jest to tylko rozmowa o wykonanych i załatwionych sprawach. To zatrzymanie się i spojrzenie na to, co to wszystko, co się wydarzyło, znaczy dla ciebie.

Mogą się wtedy wydarzyć dwie ważne rzeczy – po pierwsze czujemy się bliżej siebie dzięki temu, że jesteśmy na bieżąco, towarzyszymy sobie w codziennym przeżywaniu. Można powiedzieć, że po prostu wiemy, co się dzieje u siebie nawzajem.

Po drugie – łatwiej nam wtedy współodczuwać. Możemy zobaczyć ją/jego w szerszym kontekście. Być może będzie łatwiej zrozumieć, dlaczego zachowuje się w określony sposób – ma mniej cierpliwości, chodzi zamyślona, a może szuka okazji do spięcia.

W codziennym biegu

Żyjąc razem wiele lat, czujemy, że dobrze się znamy. Wiemy o sobie bardzo dużo.  Znamy swoje reakcje, przyzwyczajenia. Czasem nawet już nie wsłuchujemy się w to, co druga osoba nam mówi – bo przecież przewidujemy, jaki będzie ciąg dalszy, co stoi za konkretnymi słowami. Tworzymy nasz własny obraz tego, kim jest, co lubi, czym się kieruje nasz partner. Dopasowujemy aktualną rzeczywistość do naszych ukształtowanych na przestrzeni wielu lat wyobrażeń, przekonań.

Może też nam umknąć, że znamy się, mamy wiedzę o sobie – ale być może jest to wiedza z początków naszego bycia razem. Początek, czas zakochania, fascynacjiromance-1934204__340 – to taki czas, kiedy jesteśmy na siebie otwarci, angażujemy się często całym sobą, aby poznać drugą osobę. Rozmawiamy o swoich rodzinach, opowiadamy sobie dotychczasowe życie. Chcemy jak najwięcej wiedzieć. Pragniemy naprawdę zrozumieć siebie nawzajem. Towarzyszy temu ciekawość, czasem wręcz nienasycenie. Zakochani rozmawiają ze sobą wiele godzin, nie mogąc się rozstać. Pragną wiedzieć o sobie jak najwięcej. Dowiedzieć się  – kim jest, kim była wcześniej osoba którą kochamy? O czym marzy? Na czym jej zależy w życiu? Relacjonujemy sobie nasz dzień, zwierzamy się, opowiadamy o swoich planach i marzeniach. Dzwonimy kilka razy dziennie. Angażujemy dużo energii, by chociaż przez chwilę być ze sobą w kontakcie. Nie jest problemem jechać 3 godziny by spotkać się choćby na krótko.  By zobaczyć – jak to u tej osoby dzisiaj jest…

Zobacz, czy możesz przywołać tamte chwile?

Przypomnieć sobie tamtą ciekawość? Zaangażowanie w to, by naprawdę poznać i zrozumieć siebie nawzajem ?

One mogą być  drogowskazami do siebie i teraz…

   rawpixel-com-340972Następnie przychodzi kolejny etap – wspólne życie i wyzwania. Zobowiązania, które niesie ono ze sobą. Zaczynamy rozmawiać o bieżących sprawach, o tym co trzeba załatwić, opłacić, zorganizować. Gdy pojawiają się dzieci – ilość spraw, tematów do omówienia wzrasta wielokrotnie. Czasu na nie nie przybywa. Zaczynają odwracać się proporcje w tematach rozmów, w ilości i w sposobie czasu spędzanego razem. Często w przelocie między zadaniami dnia codziennego przekazujemy sobie informacje niezbędne dla funkcjonowania rodziny, do wypełnienia ról, w których jesteśmy.

 

Możemy nawet czuć, że to nic, że nie rozmawiamy tak dużo o tym, co u nas się dzieje, co przeżywamy – przecież dobrze się znamy, tyle o sobie wiemy. Niejedno przeszliśmy. Mamy przecież dobrą bazę, a teraz jest tyle istotnych spraw, którymi trzeba w pierwszej kolejności się zająć. Ważnych spraw dla nas obojga, dla rodziny. Więc „my” może poczekać. „Musi” poczekać, aż będzie dogodny moment….

Czasem towarzyszy nam poczucie, że przecież dość dużo rozmawiamy – czy jednak dbamy o to, by rozmawiać o sobie nawzajem? Czy bardziej omawiamy, ustalamy, organizujemy wspólną rzeczywistość?

Znamy się dobrze – a jednak  od tego czasu gdy wiele godzin spędzaliśmy na poznawaniu siebie minęło nagle 4, 7 może 10 lat. Tych kilka lat temu byliśmy w innym miejscu w życiu, na innym jego etapie.

Czy wiem, jak te kilka lat i to, co one przyniosły, ukształtowały nas i każdego z osobna? Kim jesteśmy dziś? Co jest dla nas ważne?

Czego każdy z nas pragnie? Czego potrzebuje, by być szczęśliwym?

 Ziarnko do ziarnka

Opowiadamy o sobie, dzielimy się swoimi przeżyciami chętniej, gdy czujemy się ważni i akceptowani. Gdy czujemy, że druga osoba jest nam życzliwa. Wtedy możemy podjąć ryzyko, by odsłonić się ze swoimi słabościami, niepokojami, opowiedzieć też o porażkach, poprosić o wsparcie. Łatwiej jest nam też wówczas przyjąć słowa krytyki – czujemy się bezpiecznie w tej relacji. Czujemy, że niezależnie od tego, co zrobimy, ten ktoś stoi za nami, dobrze nam życzy.

Czego potrzebujemy, by tego doświadczyć? Dobrej, stabilnej bazy. Budujemy ją uważnością i wrażliwością na wzajemne potrzeby, ale i tym, co i jak do siebie mówimy. Jak reagujemy na siebie nawzajem. Badania przeprowadzone przez psychologów z University of Washington pokazały, że w szczęśliwych związkach stosunek pozytywnych komunikatów do negatywnych odbieranych wzajemnie od siebie przez partnerów wynosił 5:1. W parach znajdujących się w kryzysie – relacja ta przybierała postać 1:1.  Pięć wspierających komunikatów przypadających na jeden negatywny, byśmy mogli go bezpiecznie przyjąć! Mówi to o sile oddziaływania na nas informacji negatywnych i pozytywnych. Wcale się one nie równoważą. Potrzebujemy doświadczyć dużo dobrego, by zmierzyć się z krytycznym odbiorem. By zbudować poczucie oparcia w relacji, do którego możemy odwołać się w gorszych chwilach. By utrwalać wewnętrzny dobry obraz związku, naszego partnera, jego intencji.

Czym jest to dobre? Mogą być to, wbrew pozorom, nawet drobne rzeczy. Ważne, by zostały zauważone, nazwane. Dają nam znać, że druga osoba widzi w nas starania, zaangażowanie, docenia je.stones-2043707__340

To: „dziękuje” za zrobienie kawy rano, za odkurzenie, za załatwienie zaległej sprawy. To komplement. Wysłanie miłego sms. Docenienie sukcesu w pracy. Docenienie, że widzimy, że ktoś dołożył starań, by nie wybuchnąć zniecierpliwieniem, że nie wycofał się z rozmowy. Że przyszedł punktualnie. Dotrzymał słowa. Powiedziała – „poradzisz sobie”, gdy miałeś trudny dzień. To nie tylko słowa, ale i gesty, które wykonujemy – pocałunek na dzień dobry, wzięcie na siebie nielubianego przez drugą osobę obowiązku. Mniej lub bardziej drobne rzeczy dnia codziennego. Nawet te, które wydają się oczywiste. Nazwane powodują, że chce nam się je robić dalej, że wzrasta nasza motywacja do dawania więcej z siebie. Sprawiają, że cegła po cegle budowane jest poczucie akceptacji – niezbędne, byśmy czuli bliskość. Byśmy chcieli zapraszać drugą osobę do naszego świata.

Wiele par utożsamia się z porównaniem, że z relacją jest podobnie jak z kontem bankowym. Wspólnym kontem. Każdy gest, który wykonujemy – jest wpłatą lub wypłatą ze wspólnego rachunku relacji. Każdy z tych gestów ma też inną wartość. Są drobniejsze i większe. Nawet gdy przychodzi trudniejszy czas, to łatwiej przez niego przejść, gdy mamy zgromadzone środki na koncie. Nasze oszczędności związku. Możemy wówczas z nich czerpać siłę i poczucie bezpieczeństwa. Tym co pomaga – to także doświadczenie, które mówi, że wpłaty te są regularne, pewne.

Ciekawe, co jest wpłatą na wspólne konto waszej relacji?

 Co ty postrzegasz jako wpłatę – a co jest ważne dla twojego partnera? Czy jest to zrobienie śniadania do pracy? Gorącej herbaty po całym dniu? Telefon lub sms w czasie pracy? Docenienie, że pomimo różnych spraw znalazł czas, by razem obejrzeć film? To, że poparł cię w ważnej dla ciebie sprawie?

  Od teorii do praktyki

–  Nazywaj i doceniaj nawet drobne rzeczy. Ustaw swój filtr na wyłapywanie ich i rozpoznawanie. Dzięki nim relacja rozkwita. Każdy z nas rozkwita. Każdego dnia postaraj się znaleźć choć jedną rzecz, którą możesz wyrazić słowami:

Dziękuję za…

Doceniam…

Podobało mi się…

Ważne było dla mnie…

To miłe…

– Tym co jest jednocześnie dbaniem, ale i profilaktyką – jest rozmowa. Rozmowa o tym, co przeżywamy aktualnie, co zajmuje nasze myśli. Ważne jest to, jaki moment na nią wybieramy, aby był to czas, kiedy rzeczywiście nastawiamy się na drugą osobę, na jej doświadczenia, przeżycia. Czas na spotkanie się ze sobą nawzajem.

Czas na to, co chcę wiedzieć dziś o tobie?

Czas także na to, co chcę, abyś ty wiedział o mnie? O czym chcę ci opowiedzieć?

 Czym chcę się z tobą podzielić?

Co mnie zaciekawiło dziś? Co mnie zdenerwowało? Zmartwiło? O czym przeczytałam? Co mnie wzruszyło?

 Taka rozmowa może stać się rytuałem – częścią codziennego życia. Realną częścią, w realnym wymiarze. Być może  będzie to 20 minut wieczorem przed snem, a black-coffee-1867753__340może w chwili, gdy jedna z osób bierze kąpiel. Może usiądziecie z dobrą herbatą lub lampką wina na kanapie, gdy można już na chwilę zatrzymać się razem po całym dniu. A może właśnie rano – kiedy jest czas na wspólne śniadanie. Może to będzie codziennie, a może co kilka dni. Świadomie dedykowany czas na spotkanie się. Dostosowany do codziennego rytmu. Uszyty na miarę.

Spotkanie dwóch światów – uważne dbanie o spotykanie się tych dwóch światów – pomaga budować wspólną przestrzeń. Miejsce w którym możemy widzieć siebie nawzajem, towarzyszyć sobie w zmianach, w zmierzaniu się z wyzwaniami życia.

Możemy czuć, że druga osoba jest obok nas – i widzi nas w tym, przez co przechodzimy każdego dnia. Zarówno w trudnościach – których możemy wtedy być bardziej świadomi – ale i w chwilach radości, spełnienia, realizacji naszych pragnień. Nie tylko w wielkich sprawach, także tych drobnych, które składają się na cały nasz dzień.

Wtedy możemy powiedzieć – znamy się dobrze wiele lat – i każdego dnia poznajemy się bardziej.

 

     9x13-1

Barbara Sikora – autorka jest psychologiem, psychoterapeutą, certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień. Prowadzi terapię indywidualną osób dorosłych, terapię małżeństw i par, warsztaty rozwoju osobistego, warsztaty dla par.

www.psycholog-barbarasikora.pl

Psychologia

Żeby po burzy nadszedł dzień – razem po zdradzie – część 3 – Zdrada niejedno ma imię

Styczeń 1, 2018
moon-2368443__340

Zdrada ma różne oblicza. Kiedy myślimy „zdrada” – kojarzyć się ona może w pierwszym odruchu z romansem, kontaktem seksualnym z inną osobą, który bezpośrednio uderza życie pary. Często też właśnie takie oblicza zdrady są  powodem szukania pomocy przez parę stojącą w obliczu kryzysu. Czasem jednak to, jak druga osoba rozumie zdradę i to, gdzie wytycza granice wzajemnej lojalności może być zaskakujące dla partnera.

W tym cyklu artykułów poruszana jest głównie problematyka zdrady dotyczącej wejścia
w relację emocjonalną, seksualną z inną osobą. Gdy zatrzymamy się jednak na chwilę przy tym temacie, okazuje się, że doświadczenie bycia zdradzonym może objąć także inne wymiary relacji, mające istotne znaczenie  dla życia dwojga bliskich sobie osób, dla tego, jak czują się nawzajem ze sobą.

„Przecież nic się nie stało – to tylko sms”, „To nie miało znaczenia – to tylko seks”, „Do niczego nie doszło – to były tylko rozmowy”, „Przecież to nie jest realna osoba – to tylko film, portal  – nawet się
z nim nie spotkałam”.

Gdy rozmowa prowadzona jest w tym tonie, utyka zazwyczaj w martwym punkcie. Powoduje on, że wzrasta dystans między partnerami, może pojawiać się poczucie bezsilności. Dlaczego? Bo sposób rozmowy przypomina bardziej negocjacje, targowanie się oto, jakie zachowania można zakwalifikować – obiektywnie- jako zdradę. Dla pary  najważniejsze jest jednak zatrzymanie się i zrozumienie jak każda z osób, indywidualnie, z własnej perspektywy, rozumie to czym już jest, lub nie jest zdrada.

Czym jest dla mnie zdrada? Co to znaczy zdradzić kogoś?

Gdy pada to pytanie w pracy z parami okazuje się, że jest to  bardzo indywidualny i delikatny obszar.  Zależny od wartości, którymi się kierujemy, od naszych doświadczeń, wyobrażeń.

To także trudny temat do rozmowy – wymaga odwagi i gotowości spojrzenia na to, co się zdarzyło
z perspektywy drugiej strony, zwłaszcza tej zdradzonej.

Partner, który zdradził często obawia się poruszenia tego tematu, wejścia głębiej – oznacza to bowiem spotkanie się ze światem przeżyć drugiej osoby, co jest jednoznaczne w dużej mierze ze  spotkaniem się po prostu z cierpieniem, rozpaczą ale i ze złością.

Rozmowa o tym, co dla każdej z osób jest zdradą, może stanowić też szansę na zrozumienie, dlaczego dane zdarzenie ma wpływ na wspólną rzeczywistość? Dlaczego niektórym zachowaniom, decyzjom partnera towarzyszy poczucie krzywdy, poczucie bycia zdradzoną / zdradzonym.

Może więc obejmować tak naprawdę każdy wymiar życia pary, w którym pojawia się uczucie nielojalności, obrócenia się przeciwko.

John M. Gottman, Julie Schwarz Miller w swojej książce „10 sposobów, które pomogą naprawić nasze małżeństwo” przywołuje metaforę pary jako domu – który budują oboje partnerzy, wznosząc ściany – wyraźnie odgraniczające świat wewnętrzny pary od relacji zewnętrznych. W tych ścianach umieszczane są również okna – umożliwiające kontakt z rzeczywistością poza parą – z pozostałą rodziną, przyjaciółmi, współpracownikami. Dla dobra pary ale i dla otoczenia ważne jest poczucie, że relacja w parze wyraźnie wyodrębnia się i różnicuje od pozostałych relacji. Ściany stanowią ochronę przed zewnętrzną rzeczywistością, jego niekorzystnym wpływem. Są granicą – która chroni intymność pary. Okna – umożliwiają kontakt ze światem, z innymi ludźmi.

 serca wafle -2697904__340

 Bardzo bliska emocjonalnie relacja z innym mężczyzną, kobietą, może nieść za sobą uczucie zdrady, choć granice kontaktu intymnego mogły nie zostać w niej przekroczone. To, czego dotyczy zdrada – to  zranienie, wynikające z zajęcia przez trzecią osobę „ najważniejszego miejsca” przy partnerze. Dzieje się tak, gdy staje się ona powiernikiem, towarzyszem emocjonalnym w miejsce partnera. Ma dostęp do świata wewnętrznego, z którego współmałżonek / partner zostaje w pewnym stopniu wykluczony, odsunięty.

Do podwójnego zranienia, uczucia zdradzenia może dojść wówczas, gdy dodatkowo  dobro, potrzeby tej osoby stają się priorytetem wobec zadbania o prawa, potrzeby obecnego partnera po ujawnieniu relacji.

Jan i Ewa pracowali w jednej firmie od wielu lat. Zajmowali niezależne od siebie stanowiska we współpracujących ze sobą działach. W ich małżeństwie od kilku lat narastało wzajemne poczucie niezrozumienia, osamotnienia, oddalenia się od siebie. Konflikty przybierały coraz ostrzejszą formę, coraz trudniej było im znaleźć drogę do siebie pomiędzy nimi. Starali się jednak nie przenosić problemów osobistych na grunt zawodowy, nie wtajemniczali też  osób z pracy  w swoje życie rodzinne.  Gdy na jaw wyszła bardzo bliska relacja Ewy z Leszkiem – kolegą z pracy, dla Jana poczucie bycia zdradzonym objęło kilka obszarów. Tak intymnej relacji pod względem emocjonalnym, jaka łączyła Ewę z innym mężczyzną, Jan nie doświadczył z żoną od wielu lat. Czuł się całkowicie odcięty od jej świata – do którego inna osoba miała tak bardzo bliski dostęp – to z nim omawiała swoje frustracje z pracy, dzieliła się obawami,  konsultowała ważne decyzje, szukała rozwiązań  dotyczących problemów dzieci. Czuł się pominięty i opuszczony. Gdy Ewa po ujawnieniu tej relacji zaczęła wykazywać większą troskę – o to, jak Leszek odnajdzie się w tej sytuacji zawodowej, czy nie będzie miał z tego względu problemów – doświadczył kolejnego zranienia. Czuł, że jego uczucia, trudne sytuacje, we wspólnym przecież środowisku zawodowym, z którymi musiał się zmierzyć nadal pracując w jednej firmie, są drugorzędne wobec zadbania o komfort i dobrostan innej mężczyzny. Czuł się pozostawiony sam sobie, zdradzony na kolejnej płaszczyźnie.

 Uczucie zdradzenia może towarzyszyć również, gdy osoby trzecie – np. przyjaciele, rodzice mają dostęp do bardzo osobistych informacji o partnerze, zwłaszcza  tych powierzonych w zaufaniu.  Również wtedy, gdy są oni zaangażowani jako powiernicy problemów pary poprzez jedną ze stron, doradcy w ważnych sprawach życiowych z jednoczesnym pominięciem roli partnera.

Doświadczenie zdrady, nielojalności może być odczuwane także wówczas, gdy partner wykorzystuje wiedzę o słabościach, trudnościach przeciwko  – np w kłótni, lub wobec innych osób, stawiając partnera w bardzo niekorzystnym świetle, obnażając czułe miejsca. Zwłaszcza, gdy robi to w celu zranienia partnera, lub dla realizacji swoich celów.  Uderza to w podstawowe poczucie zaufania, bezpieczeństwa w relacji.

  portrait-119851__340

Nieliczne tylko osoby wiedziały o bardzo trudnych dla Alicji doświadczeniach z domu rodzinnego. Czas jej dzieciństwa wiązał się z bardzo intensywnym nadużywaniem alkoholu przez ojca. Wielokrotnie była świadkiem przemocy fizycznej ojca wobec matki, ona sama i jej rodzeństwo także byli bici. Wspomina to jako okres lęku, nieprzewidywalności, chaosu. Matka Alicji nigdy nie zdecydowała się na odejście od ojca. Sytuacja rodzinna trwała do czasu, gdy Alicja skończyła 15 lat –  ojciec odszedł wtedy od matki, związał się z inną kobietą, z którą założył rodzinę.  Zerwał też wówczas  całkowicie kontakt z córkami. Przed swoim mężem – Piotrem – Alicja odsłoniła wiele szczegółów z czasów dzieciństwa, omawiała z nim swoje lęki jakich doświadczała w związku z zostaniem mamą, gdy urodziła im się córka, które także wiązała z doświadczeniami z okresu dorastania. Czuła się bardzo niepewnie w roli matki,  towarzyszył jej niepokój czy będzie potrafiła właściwie zadbać o swoje dziecko. Miała poczucie, że Piotr wspiera ją w jej trudnościach i jednocześnie akceptuje taką, jaką jest. Gdy mama męża podczas swojej wizyty zaczęła sugerować Alicji podjęcie terapii – odwołując się do konkretnych sytuacji z historii rodzinnej i trudności jakich obecnie doświadcza w wypełnianiu roli matki, o których dowiedziała się z rozmowy z synem – poczuła się obnażona. Uczucie zdradzenia dotyczyło bardzo  podstawowego poziomu zaufania, bezpieczeństwa w relacji z mężem.

Tym, co jest  istotą, to odkrycie znaczenia danego doświadczenia dla nas. Samo stwierdzenie faktu, nazwanie tego co się wydarzyło zdradą – to pierwszy krok. Od tego jednak jak przeżywamy daną sytuację, co dla nas ona oznacza w relacji, dlaczego postrzegamy dane zachowanie, działania jako zdradę – zależy to, z czym przyjdzie nam się zmierzyć w procesie radzenia sobie, gojenia rany.

Opisane tu okoliczności, odsłaniają część z twarzy doświadczenia nielojalności w związku. Każde z nich może mieć inne konsekwencje dla jakości relacji i dla jej przetrwania. Są one jednocześnie drogowskazami wskazującymi na to, co jest potrzebne do zmiany, by dana relacja była tym „miejscem”, w którym obie osoby chcą żyć, a czasem by związek uratować.

Opisane w artykule postaci i ich historie zostały stworzone przeze mnie w oparciu o moje doświadczenia w pracy zawodowej. Żadna z nich nie reprezentuje historii jednej, konkretnej osób. Powstały poprzez połączenie różnorodnych zdarzeń i doświadczeń różnych osób, przy zmienionych imionach oraz informacjach związanych
z sytuacją życiową.


9x13-1

Barbara Sikora – autorka jest psychologiem, psychoterapeutą, certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień. Prowadzi terapię indywidualną osób dorosłych, terapię małżeństw i par, warsztaty rozwoju osobistego, warsztaty dla par.

Gabinet Psychoterapii Barbara Sikora
ul. Legnicka 57W/5
54-203 Wrocław
te. 604-295-181

www.psycholog-barbarasikora.pl

 

Psychologia

Żeby po burzy nastał dzień – razem po zdradzie- część 2 – Droga do siebie

Grudzień 18, 2017
moon-2368443__340

„Trzęsienie ziemi”, „zawalił mi się świat”, „jakby przeszło tsunami”, „już nic nie jest takie samo”…

Takimi słowami opisują świat swoich przeżyć osoby, które doświadczyły zdrady w związku.

Gdy para zmierza się z sytuacją zdrady mającą miejsce obecnie, w czasie teraźniejszym, lub niedalekiej przeszłości, gdy zranienie jest bardzo świeże, na pierwszym planie jest ból. Ogromna dawka emocji o bardzo dużym natężeniu. To także z drugiej strony często stan pewnego emocjonalnego szoku, odcięcia się od jakiegokolwiek odczuwania. Tak jak w każdej sytuacji kryzysowej – jest to reakcja pozwalająca na przetrwanie poprzez określenie działań, które trzeba podjąć by rozwiązać problem. Dopiero po wyjściu z tego odrętwienia może przyjść czas na uczucia. Przychodzą one wtedy z ogromną siłą.

Gdy dochodzą do głosu dawne zranienia, związane ze zdradą sprzed wielu lat, „zaleczony” ból z przeszłości może przyjąć postać dystansu, urazy, rozczarowania partnerem, relacją.

Niezależnie jednak od tego, czy zdrada miała miejsce jakiś czas temu, czy zdarzyła się w niedalekiej przeszłości, jest pewien wspólny etap drogi, którą oboje  mają do przejścia, by na nowo móc się spotkać. Wiąże się on z potrzebą wyrównania krzywdy, bez którego nie można tak naprawdę przywrócić równowagi w relacji.

 

Proces ten wynika z kilku reguł, na których opierają się wszystkie nasze relacje z innymi ludźmi:

– W relacjach potrzebujemy czuć równowagę we wzajemnym dawaniu i braniu. Wymiana ta może dziać się na różnych poziomach (np. wsparcie emocjonalne i pomoc finansowa). Ważne jest generalne poczucie wyrównania.

-Taka wymiana pomiędzy ludźmi – zarówno w dobrych i złych rzeczach jest częścią naszego bycia z innymi.

Zwłaszcza wymiana w dobrym – wzmacnia nasze relacje. W oparciu o regułę wzajemności dajemy sobie coś dobrego, co wzmacnia i buduje relację. Jeśli ktoś rezygnuje z pójścia do kina by spędzić czas z tobą, gdy masz  problem – otrzymujesz od niego prezent. On potrzebuje odwzajemnienia. Za jakiś czas ty – gdy ta osoba ma kiepski dzień, zabierasz ją na dobrą kawę i deser. Role odwracają się. Pojawia się możliwość odwdzięczenia się. Jest ona bardzo ważna – pozwala utrzymać równowagę w dawaniu i braniu. Proces ten może być rozłożony w czasie. Jednostronne wsparcie może trwać na przykład wiele tygodni – np. kiedy partner traci pracę potrzebuje zarówno emocjonalnego wsparcia ale i często druga osoba na pewien czas przejmuje na siebie finansowe zabezpieczenia rodziny. Gdy stanie na nogi – będzie mógł odwdzięczyć się w zupełnie być może innych okolicznościach – np. biorąc na siebie zorganizowanie wakacji, kibicując w osiąganiu ważnych celów – np. realizacji pasji, zainteresowań. Bert Hellinger podkreśla, żeby wymiana w dobrym wzmacniała relację – ważne byśmy oddawali troszkę więcej niż otrzymujemy. To powoduje, że pojawia się kolejna potrzeba wyrównania. I wymiana dobrego może toczyć się dalej.

Gdy ktoś komuś wyrządza krzywdę  – niezależnie od tego czy świadomie, czy nie – to również pojawia się nierównowaga, napięcie. Ktoś jest w porządku, ktoś nie jest. Ten rozdźwięk domaga się zmniejszenia. Przywrócenia równości. Jeśli nie dokona się ten proces – relacja utknie w postaci, gdzie jedna strona jest skrzywdzonym, a druga sprawcą cierpienia.

Kiedy jedna osoba zdradza drugą – pojawia się poczucie krzywdy. Jeśli osoba zdradzona wybaczyłaby to zranienie bez jakichkolwiek konsekwencji  ponoszonych przez partnera, który zdradził, ani bez możliwości wyrównania przez niego w jakikolwiek sposób wyrządzonej krzywdy – szkodzi to tak naprawdę relacji. Napięcie między dwiema osobami, które wynika z tej z nierówności jest wówczas jak napięta cięciwa, która nie pozwala się zbliżyć do siebie. Według Berta Hellingera proces wyrównania w relacji gdy między partnerami dzieje się coś złego musi przebiegać jednak inaczej, niż wyrównanie w dobrym. W tym przypadku ważne jest, by tego złego było trochę mniej, niż sami doświadczyliśmy. Wtedy proces wzajemnego ranienia się, krzywdzenia się ma szansę się zakończyć. „Rachunki” na wspólnym koncie relacji mają szansę się wyrównać. Jeśli odwet jest większy niż wyrządzona krzywda – ponownie pojawia się nierównowaga. I cykl zaczyna się od początku.

– Tym co pomaga we wzajemnym zbliżeniu się po zranieniu w relacji, to „wyrównanie rachunków” nie tylko poprzez poniesienie konsekwencji przez osobę, która postąpiła w sposób będący źródłem cierpienia drugiej. Gdy to co złe zostaje przekute w coś dobrego na rzecz osoby zranionej – wówczas może pojawić się poczucie zadośćuczynienia doświadczonej krzywdy, które jest czymś więcej niż „wyrównanie rachunków”.

  couple-731185__340

W dopełnieniu tego procesu pomocne i potrzebne są konkretne kroki:

1. „Zobacz, co mi się stało!”

Pierwszy krok, to nazwanie zgodnie z prawdą tego, co się wydarzyło. Zgodnie też, z rangą wydarzenia. To, jakich słów używamy – ma duże znaczenie.

„Tak, zdradziłem cię”.

„Tak, miałam romans, który ukrywałam przez wiele miesięcy”.

 To nazwanie – jest potwierdzeniem rzeczywistości. Jest tym, na co osoba zdradzona czeka. Słowa, takie jak – „ale przecież to minęło”, „to tylko raz”, „to przecież nic nie znaczyło” – budzą często złość i sprzeciw. Są odczytywane jako próba zminimalizowanie znaczenia tego, co się wydarzyło. Tym, co jest wyczekiwane, to uznanie prawdy i wzięcie odpowiedzialności przez partnera zdradzającego za podjęte decyzje.

 heartsickness-428103__340

 2.Czy wyobrażam sobie moment, okoliczności, w których mogę ci wybaczyć zdradę?

Wybaczenie oznacza tak naprawdę powrót do równości w relacji. Wyjście z roli osoby krzywdzącej
i skrzywdzonej. To bardzo ważny proces dla uleczenia więzi. Niezbędny, by dwie osoby mogły zbliżyć się na nowo.

Perspektywa wybaczenia może budzić jednak u partnera zdradzonego lęk przed ponownym zranieniem.

Jeśli jemu / jej wybaczę, pomyśli, że nic się nie stało i będzie czuć, że może zrobić to po raz kolejny”.

Utrzymywanie partnera w poczuciu winy może wówczas pełnić funkcję pewnego zabezpieczenia przed kolejnym zranieniem. Nie uzdrawia jednak więzi. Relacja trwa, natomiast partner, który zdradził, nie może do końca zająć swojego „miejsca” w związku. Może nie czuć się w prawie do wyrażania swojego zdania, forsowania swoich potrzeb, oczekiwań. Jest niejako warunkowo dopuszczony do wspólnego życia, ale z pewnym naznaczeniem.

en sposób bycia ze sobą mogą wnosić – obydwie strony. Parze może towarzyszyć przekonanie, że jest to sposobem rozwiązania problemu w relacji. Sposobem, na wyrównanie wyrządzonej krzywdy.

Osoba zdradzona działa tak – w nadziei, że pomoże jej to w uzyskaniu  zadośćuczynienia doświadczonego bólu, zabezpieczy przed kolejną zdradą.

Osoba zdradzająca – w intencji, że utrzymywanie siebie „na niższej pozycji” będzie sposobem wynagrodzenia wyrządzonej krzywdy, ukoi poczucie winy. Padają wówczas na przykład słowa:

„Po tym co zrobiłam / zrobiłem, nie mogę oczekiwać, chcieć, wymagać od ciebie zbyt wiele”.

Nie zawsze jest to świadomy, nazwany proces. Czasem przybiera on postać wewnętrznych przekonań, nie koniecznie ubieranych w słowa w bezpośredniej rozmowie z partnerem. Może tworzyć ogólny klimat relacji.

Piotr miał poczucie, że choć wrócili do siebie kilka miesięcy wcześniej, to nadal nie ma pełnych praw w relacji, w codziennym życiu – w podejmowaniu ważnych decyzji, w zajmowaniu stanowiska jako rodzic. Rozwinęła się niepisana umowa między nim a żoną, że nie ma on w pełni prawa wyrazić swojego niezadowolenia, oczekiwać uwzględnienia swoich potrzeb, chcieć kompromisu w różnych kwestiach spornych. Czuł, że musi bardzo kontrolować swoje słowa, wyrażanie złości, przy jednoczesnym przyzwoleniu na przekraczanie w kłótniach granic – słownych  – przez żonę. Choć wprost nie zostało to wcześniej nazwane, wiedział, że nie może się zbytnio temu przeciwstawić. Olga natomiast czuła, że może sobie na to pozwolić. Doświadczona krzywda zaczęła pełnić funkcję immunitetu nietykalności, zwolnienia z własnej odpowiedzialności za swoje działania i ich konsekwencje – za bolesne komentarze, wyładowywanie swojej złości.

Można powiedzieć, że reakcje te są zrozumiałe, w pewien sposób naturalne, krótko po ujawnieniu zdrady, romansu. Gdy dzieje się to „na gorąco”. Wówczas obojgu partnerom towarzyszą bardzo silne emocje. Poczucie winy, poczucie krzywdy, złość, bezradność, rozpacz – zmieniają się jak w kalejdoskopie. Osoba zdradzająca może w poczuciu winy starać się swoim zachowaniem nadrobić, wynagrodzić sprawiony zawód. Schodzi z drogi, podporządkowuje się, zgadza się na czasowe złe traktowanie, odreagowywanie przez partnera. Wszystko to w poczuciu – że pomoże to przywrócić równowagę.

Jeżeli oboje zatrzymają się na tym rozwiązaniu – ten podział ról może utrwalić się. Ktoś komuś kiedyś coś zrobił i już nigdy nie będzie tak jak wcześniej. Staje się określone – kto jest w porządku, a kto nie jest.  Odzyskiwana jest pewna równowaga – ale zbudowana na nierównowadze, na nierówności partnerów. Trudno jest wtedy tak naprawdę ostatecznie poradzić sobie z kryzysem w relacji. Ludzie mogą nadal  żyć ze sobą, wypełniać swoje zobowiązania, spędzać czas, przechodzić przez kolejne wyzwania niesione przez życie – ale z zadrą w sercu. Temat niewierności może wracać wówczas jak bumerang – w sytuacjach konfliktowych, trudnych momentach. Zdrada zawsze może być użyta jako argument  usprawiedliwiający postawę partnera zdradzonego. Może stać się pewną orężą w sytuacjach konfliktowych.

Czy mogę ci wybaczyć?

  To pytanie, czy wyobrażam sobie, że moglibyśmy spotkać się ze sobą na równych prawach.

Jeśli teraz trudno mi wyobrazić sobie taką możliwość, to czy wyobrażam sobie takie okoliczności, w których byłoby to możliwe?

Co jest potrzebne, by mogło się to wydarzyć?

 To bardzo trudne pytania, nie ma na nie prostych odpowiedzi.

Są bardziej jak drogowskaz wskazujący drogę, którą trzeba przejść by dotrzeć do celu jakim jest odbudowanie więzi. Urealniają rzeczywistość, z którą musi zmierzyć się para. Obydwie strony. To proces, który wymaga czasu i zaangażowania.

 

 heart-583895__340

Olga wyraźne poczuła, że potrzebuje doświadczyć – wielokrotnie, powtarzalnie, na przestrzeni czasu, potwierdzenia w praktyce deklaracji składanych przez Piotra. Określiła swoje oczekiwania dotyczące stworzenia poczucia bezpieczeństwa w kontekście ewentualnych kontaktów Piotra z osobą,
z którą miał romans. Nazwała też bardzo konkretne zmiany w jego radzeniu sobie z złością,
w sytuacjach konfliktowych, które były dla niej warunkiem wspólnej dalszej pracy nad związkiem. Potrzebowała poczuć zaangażowanie Piotra, jego gotowość do włożenia wysiłku w zmianę, by otworzyć się na przyjęcie swojej części odpowiedzialności za własne reakcje , wzorce rozwiązywania konfliktów, które przyczyniały się do dalszych problemów pomiędzy nimi.

Odpowiedź na pytanie czy i kiedy mogę ci wybaczyć wskazuje na ważne potrzeby, oczekiwania osoby zdradzonej, które muszą zostać zrealizowane, by mogła poczuć się uszanowana. Partner, który zdradził otrzymuje wówczas wskazówkę ale i  szansę, by w godności powrócić do swojego miejsca w relacji, podjąć działania w rzeczywistości umożliwiające odbudowanie więzi.

Pozwala także obu stronom podjąć decyzję, czy decydują się dalej iść wspólną drogą.

3.  „Przepraszam Cię”

Każdy z nas choć raz w życiu przepraszał i był przepraszany. Znamy to z dwóch stron. Słowa mają ogromną moc.

Znamy jednak też momenty, kiedy słowo przepraszam jest mówione lekko, czasem bez zastanowienia się nad tym, co czuje druga strona, co jej właściwie zrobiliśmy. Czasem mówione jest dla „świętego spokoju”.

By „Przepraszam cię” było otwarciem do dialogu, musi być szczere. Musimy czuć, że wypływa ze świadomej oceny tego, co się wydarzyło. Jest samo w sobie uznaniem krzywdy, sygnałem przyjęcia świata przeżyć drugiej osoby. Wymaga zatrzymania się, uważności, wczucia się w stan partnera. Wówczas jest wiarygodne.

Gdy pada takie właśnie „przepraszam” – czujemy się przeproszeni.

Sam moment przeprosin może zostać też wprowadzony jako część rytuału, podkreślającego wagę słów. Ważne by towarzyszyło mu poczucie, że jest to rzeczywiście ważna sprawa – potrzebująca odpowiedniej oprawy.

 pale-rose-1452656__340

 Piotr przygotowywał się do tej rozmowy. Poprosił, by miała ona miejsce na sesji w gabinecie.  Ponieważ obawiał się, czy wszystko uda mu się powiedzieć tak, jak to zaplanował – zdecydował się na napisanie listu, który następnie przeczytał żonie. Opowiedział w nim o tym, jak ważne były dla niego dotychczasowe lata razem, to, co udało im się wspólnie stworzyć – rodzinę. Mówił, dlaczego tak ważne jest dla niego, by budowali ją razem nadal. Podkreślał – w odniesieniu do konkretnych zdarzeń, jak docenia gotowość Olgi do podjęcia ryzyka by mu ponownie zaufać, wysiłek jaki wkłada by nie zamknąć się w sobie. Mówił też o ich wcześniejszych problemach, wzajemnym niezrozumieniu – podkreślając jednak, że nie usprawiedliwiało go to w poszukiwaniu zaspokojeniu swoich potrzeb w relacji z inną osobą. Przyznał, że odpuścił szukanie rozwiązań dla wspólnych trudności na rzecz relacji, w której nie musiał zmagać się z problemami dnia codziennego. Mówił o tym, w jaki sposób według niego przyczynił się do ich wspólnych problemów – nie mówił o tym czego potrzebuje, nie chciał słuchać o potrzebach żony, uciekał w pracę, treningi by jak najmniej spędzać czasu w domu, w którym działo się coraz gorzej między nimi. Przeprosił za to, jakie decyzje podjął. Wyraził zrozumienie dla wahań żony, jej złości, dokuczliwych komentarzy. Przyznał, że sam nie jest pewny, czy byłoby go stać na miejscu Olgi, by pozostać w związku po takim doświadczeniu.  Wyraził swoją gotowość do zmierzenia się z wszelkimi konsekwencjami, jakie romans spowodował w ich relacji. Podkreślał, że nie oczekuje po tej rozmowie żadnej konkretnej odpowiedzi od żony, że jego celem jest to, by wiedziała, jak on o tym myśli.

Z przyjęciem przeprosin jest tak jak w podaniu ręki – to obydwie strony decydują o tym, czy dłonie się połączą.

Gdy pada „przepraszam” –przychodzi także czas dla osoby zdradzonej, by odpowiedziała/ odpowiedział sobie na pytanie :

„Czy jestem gotów te przeprosiny przyjąć?”.

 Czasem tym, co wstrzymuje przed przyjęciem przeprosin jest wewnętrzny sprzeciw, opór:

Jak to? To tyle? Przepraszam ma wystarczyć, po tym co przeszedłem? Przeszłam? To nie jest fair…”

 To prawda, to byłoby nie w porządku…

Są takie krzywdy, kiedy z serca powiedziane przepraszam, jest tym, co jest potrzebne i wystarczające by dwoje ludzi mogło zbliżyć się do siebie. Są też takie zranienia, kiedy przeprosiny są bardzo ważnym etapem, ale nie są wystarczające ze względu na rozmiar, rodzaj doświadczonego bólu.

Tym, co jest wówczas potrzebne, by ten proces mógł się dopełnić – to zadośćuczynienie. Wyrównanie.

 

 

4.„Co mogę zrobić?”

 

 holding-2344369__340

Kiedy jedna osoba zdradza drugą, pojawia się pomiędzy nimi nierównowaga. Ktoś komuś coś zrobił. Jedna osoba jest winna, druga cierpi. Jedna jest „w porządku”, druga – „nie w porządku”…

By mogli być ze sobą na nowo na równi, to co złe, musi w zostać przekute w dobro. Dobro, którego adresatem jest osoba zraniona.

Ten proces nie dotyczy tylko par po zdradzie – jest on uniwersalny dla wszystkich sytuacji, kiedy ktoś doświadcza krzywdy ze strony drugiej osoby.

Jest to istotne zarówno dla osoby skrzywdzonej – zostaje uszanowana, oraz dla osoby raniącej – może poprzez proces zadośćuczynienia odzyskać godność w relacji, wyjść z pozycji „tego / tej, która zrobiła źle”.

 

„Czego potrzebujesz ode mnie, byś mógł mi wybaczyć?

Co mogę dla Ciebie zrobić, byś poczuła zadośćuczynienie twojej krzywdy?”

 Musi być to coś, co jest adresowane osobiście do osoby skrzywdzonej. Możemy powiedzieć – „uszyte na miarę”. O tym, jakiego typu działania to będą – decyduje i określa wyłącznie osoba, która doświadczyła zranienia. To ona czuje, czego potrzebuje, co jest właściwe w tej sytuacji. Czasem wymaga to czasu, by obraz rozwiązania się wykrystalizował.

I nie jest to negocjowalne…Negocjowanie przez osobę, który zdradziła oznacza tak naprawdę dla partnera zdradzonego  brak uznania dla wielkości doświadczanej krzywdy, bagatelizowanie jej znaczenia, niepełne zaangażowanie w naprawę relacji.

 

Tym co jest ważne, to fakt, by zadośćuczynienie nie było w negatywny sposób wymierzone w osobę, która ma go dokonać. Nie jest zemstą. Nie jest odwetem, poniżeniem ani ukaraniem „winnego”.

Jest zrealizowaniem czegoś szczególnego, dobrego, specjalnego – na rzecz osoby zranionej. Jest też czymś, co wymaga wysiłku i zaangażowania w jego realizacji. Musi mieć też określony czas realizacji – nie może trwać wiecznie (np. do końca naszego życia, w każdą niedzielę potrzebuję żebyś…). Ta określoność jest potrzebna, by proces się domknął.

Bardzo ważne jest, by istota zadośćuczynienia była „dobra”, by jego celem było wyłącznie dobro, uznanie znaczenia, podkreślenie wyjątkowości osoby zranionej dla partnera. Tylko wówczas może budować ono relację.

 roses-2840743__340

   Justyna zawsze marzyła o podróży tylko we dwoje – z plecakiem, po górach, blisko natury. Odkładała jednak  realizację tych pragnień. Jacek prowadził swoją firmę, która zajmowała też centralne miejsce w ich wspólnym życiu. Niewiele było chwil, kiedy był dostępny tylko dla niej i dzieci. Odkąd pamięta podporządkowywali wspólne plany zobowiązaniom i zadaniom zawodowym Jacka. Niejednokrotnie sama wyjeżdżała na wakacje z dziećmi, lub mąż wracał ze wspólnych urlopów wcześniej, ze względu na nagłe sytuacje w pracy. Kiedy już nawet byli gdzieś razem –ilość czasu spędzanego przez Jacka na rozmowach z kontrahentami powodowała, że w gruncie rzeczy i tak czuła się sama. Praca była na pierwszym miejscu, także w codziennym ich życiu. Czuła, że mąż oczekuje od niej, że zaakceptuje taki stan rzeczy. Dzięki pracy Jacka osiągnęli dobry status materialny, zbyt wysokim jednak dla niej kosztem. Jednocześnie oceniała, że Jacek nawet nie stara się wprowadzić jakichkolwiek zmian w tym obszarze, choć sytuacja zawodowa na tym etapie rozwoju firmy nie wymagała od niego aż takiego zaangażowania. Tym, co określiła jako zadośćuczynienie (po romansie Jacka), był trzytygodniowy wyjazd zrealizowany dokładnie tak, jak tego zawsze pragnęła – mąż miał zorganizować trasę, noclegi, zaplanować i zabrać ją w podróż po górach. Integralną część stanowił fakt, że miał być to czas poświęcony wyłącznie dla nich obojga – wszelkie kwestie zawodowe pozostawały poza nimi, jakikolwiek kontakt telefoniczny miał być utrzymywany tylko z dziećmi i w ich potrzebie. Oczekiwała, że   mąż  tak zabezpieczy sprawy zawodowe, by był to czas tylko dla nich. Wiedziała też, że jest to możliwe i nie będzie wymierzone w funkcjonowanie firmy. Wiedziała też, że jest to coś, co będzie wymagało od męża dużego wysiłku, zaangażowania.

 

Czas określania tego, co jest potrzebne dla uzyskania poczucia wyrównania, to również moment, kiedy również partner, który zdradził stoi przed ważnym pytaniem –

 

Co jestem gotów / gotowa  zrobić, by naprawić to, co się wydarzyło między nami?

 

Odpowiedź na nie umożliwia też określenie, czy rzeczywiście chce zawalczyć o relację, o drugą osobę. Pozwala zastanowić się czy romans, zdrada,  ma być szansą na przewartościowanie znaczenia związku, i uruchamia pragnienie ratowania relacji  – trochę jak sygnał alarmowy. Czy też jest wyrazem decyzji o wycofaniu się z bycia razem. To ważny, ale i trudny moment. Wymaga uczciwego spojrzenia na siebie, na swoje intencje, na to, w jakim miejscu są oboje jako para.

 

Michał zgodził się przyjść na spotkania pod naciskiem żony, która odkryła kolejny jego romans w czasie ostatnich lat. Deklarował chęć zmiany, gotowość do naprawienia problemów w ich małżeństwie. Trudno mu było jednak przyjąć perspektywę Alicji. Gdy mówiła o swoich odczuciach, wątpliwościach, oczekiwaniach dotyczących zmiany w jego postępowaniu, przytakiwał, jednocześnie dążąc do skoncentrowania się na odcięciu się od przeszłości, i zajęcia się bieżącymi sprawami w życiu. W Alicji narastała frustracja. Czuła, że mąż nie jest tak naprawdę gotowy do wzięcia odpowiedzialności za swoje decyzje, na skonfrontowanie się z jej cierpieniem, na zmianę. Miała poczucie, że dąży on do utrzymania małżeństwa, ale bez pracy nad jego jakością, pojawiającymi się problemami. Wspólnie określali, że rozwód, rozstanie, nie są brane przez nich pod uwagę. Mieli trójkę małych dzieci, Alicja nie pracowała zawodowo.  Wiedziała, że nie zdecyduje się na odejście od męża. Po kilkunastu spotkaniach – w związku z postawą Michała – podjęła jednak decyzję, o zrezygnowaniu ze wspólnej terapii. Stanęła przed koniecznością zweryfikowania swoich oczekiwań wobec związku, odnalezienia siebie w obecnej sytuacji.

 Świadomość, urealnienie rzeczywistości, w której jesteśmy jest czasem bardzo bolesnym momentem. Daje jednak szansę na podjęcie świadomej decyzji, dokonanie wyboru, zweryfikowania dotychczasowych priorytetów.

Nie zawsze też dalsza droga, jest wspólną drogą. Czasem pary dochodzą do momentu, kiedy podejmują decyzję, że po tym, co się wydarzyło w relacji – nie chcą być ze sobą. Przejście przez choćby fragment tego procesu – uznania krzywd, zranień – ma również wtedy ogromne znaczenie. Pozwala rozstać się w szacunku, godności. Gdy para jest także rodzicami – ma to bezcenne znaczenie. Dla przyszłości dzieci ale i dalszych wzajemnych kontaktów.

 

Proces wyrównywania, zadośćuczynienia w relacji   jest uniwersalny dla wszystkiego rodzaju krzywd – tych mniejszych i większych. Często w codziennym życiu realizujemy go intuicyjnie – przynosząc w formie przeprosin kwiaty, zapraszając na kawę, piekąc ciasto…Jest on potrzebny naszym relacjom – dzięki niemu mogą wracać do równowagi, może zakończyć się to co złe.

Jest rzeczywistym ukłonem w stronę zranionej bliskiej osoby. Zaangażowanie włożone w realizację zadośćuczynienia – może pomóc partnerowi zranionemu w uwierzeniu w szczerość intencji
i gotowość do włożenia wysiłku w naprawę relacji.

I to właśnie często jest początkiem.

  spring-1166564__340

Otwarciem do rozmów o tym, co doprowadziło do kryzysu. O tym, jaki wkład mają obie strony w relację.  Przychodzi wówczas czas na spojrzenie w kierunku, który jest wspólną odpowiedzialnością za trudności w relacji, które przyczyniły się do kryzysu. Pojawia się przestrzeń kolejne pytania.  Możliwe jest wtedy spojrzenie na obszary, których poprawa, zmiana,  jest wspólną sprawą, niezbędną dla ratowania związku:

 

Co każdy z nas wniósł i wnosi we wspólne problemy?

Co chcemy zmienić, by kryzys nie wrócił?

Co musimy zmienić?

Co nas osłabiło? Oddaliło od siebie?

Jak tą rzeczywistość oboje stworzyliśmy?

Co chcemy pozostawić w naszym związku bez zmian, by trwało nadal?

Co nas wzmacnia i buduje?

 

Opisane w artykule postaci i ich historie zostały stworzone przeze mnie w oparciu o moje doświadczenia w pracy zawodowej. Żadna z nich nie reprezentuje historii jednej, konkretnej osób. Powstały poprzez połączenie różnorodnych zdarzeń i doświadczeń różnych osób, przy zmienionych imionach oraz informacjach związanych
z sytuacją życiową.

 

 

 

9x13-1

Barbara Sikora – autorka jest psychologiem, psychoterapeutą, certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień. Prowadzi terapię indywidualną osób dorosłych, terapię małżeństw i par, warsztaty rozwoju osobistego, warsztaty dla par.

Gabinet Psychoterapii Barbara Sikora
ul. Legnicka 57W/5
54-203 Wrocław
te. 604-295-181

www.psycholog-barbarasikora.pl

Psychologia

Żeby po burzy nadszedł dzień – razem po zdradzie.

Listopad 29, 2017
moon-2368443__340

Część 1 – W kalejdoskopie zdarzeń

Zdrada w związku jest jednym z najczęstszych powodów podjęcia decyzji o terapii przez parę. Różne czynniki mają wpływ na to, jak jest ona przeżywana, jak partnerzy do niej podejdą. Jak podejdą także do dalszej wspólnej przyszłości. W różny sposób mogą też postrzegać swoją rolę w procesie radzenia sobie z doświadczeniem zdrady i to, co może uleczyć relację.

Doświadczenie zdrady w związku jest doświadczeniem bardzo trudnym. Stawia parę w obliczu konieczności podjęcia decyzji, odpowiedzi na ważne pytania:

Jak jako para przez to przejdziemy?

Czy pozostaniemy parą?

W jaki sposób to doświadczenie zmieniło mnie, ciebie, nasz związek?

Co tak naprawdę wiemy o sobie i o sobie nawzajem? O naszej relacji?

Z jakich ważnych powodów chcemy podjąć ryzyko zaufania by uleczyć ranę w związku, ale przede wszystkim w sercu?

Czy wyobrażam sobie, że mogę wybaczyć? Czy wyobrażam sobie naszą dobrą przyszłość?

 To tylko część wątpliwości, w obliczu których stają wówczas partnerzy.

Zdrada może dotknąć  różnych relacji w naszym życiu (przyjaźń, relacje z rodzicami, rodzeństwem). Dziś przyjrzymy się przede wszystkim rzeczywistości pary, i temu, co może wpływać na sposób przejścia przez kryzys w związku z nią związany.

1. Jak ważny / ważna dla mnie jesteś?

people-2597818__340

Im głębsze poczucie więzi łączy nas z partnerem, im ważniejsza jest to relacja w naszym życiu, tym zranienie odczuwane jest bardziej dotkliwie.

Gdy po długim okresie czasu na jaw wychodzi drugie, równoległe życie prowadzone przez partnera – podważeniu ulegają podstawowe wartości, na których oparte było dotychczas wspólne życie. Zachwianiu ulega postrzeganie relacji, miejsca swojego i partnera we wspólnym życiu. Osoba zdradzona często zaczyna podważać możliwość oparcia się na własnych odczuciach, spostrzeżeniach, interpretacji rzeczywistości.

Zdradzeni partnerzy opisują często ten stan jako generalne poczucie zwątpienia w to, co jest  i było prawdziwe w relacji, a co postrzegają jako  mistyfikację, oszustwo, grę  ze strony partnera. Część osób opisuje to doświadczenie jako poczucie, że „ktoś odebrał im wspólną historię”. Bardzo trudno jest wówczas przyjąć jakiekolwiek deklaracje, zapewnienia ze strony partnera o gotowości do zmiany. Trudno jest także  uwierzyć w szczerość intencji stojących za podejmowanymi  przez partnera działaniami mającymi służyć naprawieniu relacji.

 2. Co się wydarzyło?

 Inne konsekwencje dla relacji może mieć wejście w jednorazowy kontakt seksualny z drugą osobą, inne gdy pojawia się świadomość długotrwałego romansu, toczącego się równolegle wobec wspólnego życia, szczególnie, gdy w związku pozamałżeńskim pojawiają się dzieci. Zależy to jednak zawsze od znaczenia, jakie nadajemy tym zdarzeniom. Ich rangi w osobistym systemie wartości.

Często też poczucie dotkliwości doświadczanej zdrady wykracza poza sam fakt wejścia w relację intymną z inną osobą, uderzając w inne ważne obszary. Osoba, z którą partner ma romans może zostać dopuszczona do sfer, które były dotychczas bardzo osobistym, intymnym dla danej pary obszarem. Takim obszarem może być kontakt z dziećmi, towarzyszenie partnerowi wydarzeniach, rytuałach będących częścią i symbolem wspólnego życia (np. wyjazdy do określonych miejsc, w których para świętowała swoje rocznice związku). Jedna z osób przyrównała  towarzyszące jej wówczas uczucia do doświadczenia sprofanowania sfer życia, które do tej pory postrzegała jako nietykalne dla świata zewnętrznego. Były one swoistą granicą między ich wspólnym światem pary a rzeczywistością zewnętrzną.

Gdy partner wchodzi w relację pozamałżeńską z przyjacielem, przyjaciółką osoby zdradzonej, trauma zranienia zatacza dodatkowo szersze koło.

  3. Jak postępuje partner zdradzający po ujawnieniu zdrady?

 Samo zakończenie romansu nie jest czynnikiem leczącym związek. Stanowi warunek niezbędny do rozpoczęcia tego procesu.

Cierpienie, brak zaufania, utrata poczucia bezpieczeństwa, krzywda, to uczucia, które wymagają uznania, nadania im należytej wagi. Tak jak w przypadku bicia dzwonu – wibracje dźwięku są odczuwane jeszcze długo po ustaniu uderzenia, tak też uczucia wymagają czasu i przestrzeni, by mogły wybrzmieć pomiędzy dwiema osobami. Im potężniejszy dzwon, im większe jest jego serce, tym dłużej też trwają wibracje dźwięku, zanim ucichną. Nie można ich przyspieszyć ani pominąć.

Wtórne cierpienie po zdradzie może pojawiać się, gdy zdradzający partner nie uznaje krzywdy zdradzonego. Zbyt szybko próbuje przejść do normalnego, codziennego życia. Może bagatelizować, złościć się na potrzebę ponownego powrotu do tematu zdrady, w poczuciu, że temat został już wielokrotnie przedyskutowany. Jednym z powodów ponownych, wielokrotnych powrotów do tematu zdrady może być to, że nie został on poruszony w sposób mogący prowadzić do uleczenia zranienia. Dzieje się tak, gdy zdradzony partner otrzymuje na przykład komunikat, że wymiar przeżywanego przez niego cierpienia jest nadmiarowy i niszczący dla poprawy relacji.

Temat powraca w nadziei, że kolejna rozmowa przyniesie wyczekiwaną zmianę w postawie partnera. Tym, co jest leczące – to gotowość partnera zdradzającego do zmierzenia się z cierpieniem, krzywdą, złością doświadczanymi przez współmałżonka, poważne potraktowanie pojawiających się wątpliwości u osoby zdradzonej (szerzej temat ten omawiam w artykule „Żeby po burzy nadszedł dzień – razem po zdradzie. Droga do siebie”).

  texture-2870649__340[1]

Michał na każde pytania żony o fakty dotyczące jego romansu odpowiadał wymijająco. Podawał też sprzeczne komunikaty – raz mówił, że nie mają już ze sobą w ogóle kontaktu, przy kolejnej rozmowie wspominał, że widzieli się jeszcze na chwilę, by zwrócić osobiste rzeczy. Na oburzenie Joli reagował pobłażliwym uśmiechem, próbą bagatelizowania znaczenia tej niejednoznaczności. Sugerował, że reaguje nadmiarowo, niedojrzale, rozdmuchując ciągle tak nieistotne szczegóły do rangi poważnego problemu.

Gdy partner zdradzony zostaje dodatkowo obarczony odpowiedzialnością za zdradę, za to, że swoim postępowaniem doprowadził, przyczynił się do zaistniałej sytuacji – rana powiększa się. Na nią/ na niego zostaje położony wówczas ciężar za decyzję, którą w rzeczywistości podjął partner. Czym innym jest wspólna odpowiedzialność za kryzys, problemy w relacji (np. mające swoje źródło w tym, jak obie osoby rozwiązują konflikty, jak dbają o intymność w relacji) – czym innym decyzja, by poradzić sobie z frustracją, niezadowoleniem w związku poprzez wejście w relację z inną kobietą, mężczyzną.

Nikomu też nie pomaga – wbrew powszechnym często opiniom, zanurzenie się w poczuciu winy. Ważna jest gotowość do przyjęcia odpowiedzialności za zdradę i jej konsekwencje dla związku. Wymaga to odwagi do przejścia przez trudne często dla obojga partnerów rozmowy.

  4. Jakie mamy zasoby jako para?

 Na to, w jaki sposób para przejdzie przez zdradę wpływ ma także to, jaka jest wspólna historia związku, jakimi zasobami dysponują jako para.

Czym są zasoby pary?

W tym pojęciu mieszczą się między innymi dobre doświadczenia z okresu poprzedzającego kryzys – wszystko to, co połączyło, co sprawiło, że te dwie osoby zainteresowały się sobą, zechciały ze sobą być, spędzić życie, pokochały się.

Zasoby pary to także to, co para postrzega jako swoje wspólne osiągnięcie, sukces (np. stworzenie rodziny, sposób wypełniania ról życiowych – to np. jakimi rodzicami są dla swoich dzieci, zrealizowanie wspólnych pragnień i marzeń – np. podróże, wspieranie siebie nawzajem w realizacji osobistych celów – np. wykształcenie, rozwijanie pasji).

To także wszystkie wcześniejsze problemy, kryzysowe momenty w związku, z którymi para poradziła sobie  – np. utrata pracy, okresy we wspólnym życiu kiedy para zmierzała się z nowymi rolami w życiu – np. narodziny dziecka, kiedy przechodzili razem przez chorobę, śmierć kogoś bliskiego.  Świadomość i poczucie skuteczności w radzeniu sobie z przeszłymi trudnościami może być wówczas oparciem, z którego można czerpać siłę by zmierzyć się z obecnym kryzysem związanym z doświadczeniem zdrady.

 forever-2607171__340

 Często jesteśmy gotowi zmierzyć się z dużymi trudnościami, z bólem – jeśli wiemy po co. Kiedy czujemy sens podejmowanych działań, kiedy wiemy do czego możemy dzięki temu dojść, jakie ważne potrzeby, wartości możemy zrealizować.

 5. Jakimi wartościami, przekonaniami kierujemy się w życiu jako para? Jakie są filary, na których opieramy życie ze sobą?

Inaczej do kryzysu związanego ze zdradą, do pracy nad relacją będzie podchodzić para, dla której trwałość związku, przetrwanie rodziny jest priorytetową wartością. Inaczej, kiedy będzie przechodzić przez ten proces para, w której obydwie osoby, lub jedna z osób,  ceni sobie przede wszystkim niezależność osobistą, osobiste dobro i potrzeby, postępowanie w zgodzie ze sobą, realizowanie własnej drogi w życiu.

W pierwszym przypadku  – gdy wartością jest ochrona trwałości związku, partnerzy niejako z wewnętrznego założenia mogą przystępować do pracy nad relacją, w gotowości do poprawy jej jakości, do poradzenia sobie z kryzysem, do rozwiązania leżących u jego podstaw problemów. Nie zakładają i nie wyobrażają sobie rozwodu. Kierując się założeniem o decyzji na dalsze wspólne życie wiedzą, że niezależnie od trudności przyjdzie im być ze sobą. W ich rękach leży natomiast – jak to wspólne, dalsze życie będzie wyglądało. Może być to ważny czynnik sprzyjający gotowości pary do pracy nad poprawą relacji, nad rozwiązaniem kryzysu.

Czasem jednak w postawie tej zawiera się pewna pułapka (będąca jednocześnie czynnikiem ryzyka, który może sprzyjać potencjalnej zdradzie). Kiedy ludziom towarzyszy poczucie pewności co do bycia ze sobą, niezależnie od kolei losu, od tego jaka jest rzeczywista kondycja związku – może to obniżać motywację do pracy nad relacją – która i tak „jest dana” a postrzegane ryzyko utraty relacji może być oceniane jako niewielkie.

  6. Gdzie ustanawiana jest granica między światem, innymi ludźmi a „my” – czyli co postrzegamy jako zdradę?

  woman-1369253__340

W bliskich relacjach często przyjmujemy  – nie do końca nawet świadomie – że nasze własne poglądy – zwłaszcza te, które dotyczą istotnych dla nas wartości, są wspólne partnerowi. Dotyczyć to może zwłaszcza reguł, przekonań, które są traktowane wewnętrznie jako oczywiste, trochę bezdyskusyjne (np. jedna z osób przyjmuje jako oczywistą decyzję o rezygnacji z wakacji, w związku z planowanym zakupem mieszkania). W tym założeniu często zawiera się przekonanie, że skoro ludzie żyją ze sobą razem, kiedy tak wiele ich łączy – to również te wartości są wspólne.

W tym miejscu mówmy o zdradzie, o jej granicach, wymiarach – natomiast temat ten dotyczy każdej ze sfer – ról rodzinnych, filozofii życia, podejścia do finansów, obowiązków, sposobów rozwiązywania konfliktów, priorytetów. Bywa, że rozmowa o tym, jakie każda z osób  pojmuje daną sytuację ma miejsce po raz pierwszy w gabinecie, w obecności terapeuty. Często wówczas towarzyszy jej zdziwienie, czasem niedowierzanie – „nigdy nie sądziłam, że ty tak to widzisz”, „byłam przekonana, że w kwestii podziału obowiązków po urodzeniu dziecka mamy wspólną wizję”.

Czasem dopiero sytuacje, w których się znajdujemy, niejako zmuszają nas do refleksji, weryfikacji dotychczasowych poglądów z rzeczywistością – ale i z rzeczywistością partnera.

Gdzie jest moja – twoja granica lojalności? 

Czy flirt z kolegą/ koleżanką z pracy jest już zdradą?

Gdzie jest moja granica kontaktu fizycznego z inną osobą – gdzie jest twoja?

Jak postrzegam namiętny taniec na imprezie z inną osobą – a jakie znaczenie nadajesz ty takiej sytuacji?

Co dla mnie – dla ciebie jest już kontaktem seksualnym?

Jaki mam stosunek do pornografii, do cyberseksu – a jaki jest twój?

Co jest dla mnie naruszeniem przestrzeni naszej intymności jako pary – a jak ty to widzisz?

Gdy odłożymy przekonanie o oczywistości naszych przekonań – może otworzyć się przestrzeń na spotkanie dwóch osób, spotkanie dwóch światów. Gdzie nic nie jest do końca oczywiste.

 7. Jakie mamy wzorce rodzinne dotyczące obrazu rodziny, związku, miłości, ról, tego w jaki sposób podchodzi się do związków pozamałżeńskich, rozwodów, sposobów radzenia sobie z kryzysami?

  earth-2191121__340

  Ważną rolę w naszym sposobie postrzegania świata pełnią przekazy z naszych rodzin pochodzenia. Przekazy – czyli to, co wiemy o świecie, o tym jak funkcjonują rodziny, bliskie relacje, związki. Wszystko to, co wiemy o rolach mężczyzn i kobiet, o miłości.

Część z tych przekazów ma postać świadomą – są obecne w rodzinach pod postacią powtarzanych historii. Czasem są to zdania przekazywane wprost z pokolenia na pokolenie – np. „dla dobra dzieci kobieta powinna wytrwać w małżeństwie niezależnie, co się dzieje”,  „rodzina jest wartością nadrzędną”, „w naszej rodzinie rozwodów nie ma”, „mężczyzna może mieć chwile słabości, musi się czasem wyszumieć”, „to wina kobiety, skoro nie potrafiła utrzymać męża w domu, „w życiu nie miłość jest najważniejsza”.

Część tej wiedzy o świecie przekazywana jest jednak nie wprost – poprzez doświadczenia, które są naszym udziałem, obserwację bliskich osób i ich sposobów radzenia sobie, przechodzenia przez kryzysy w związkach. Zawarte są w niej informacje, wskazówki o tym, co niejako „podskórnie” wiemy o sobie, świecie, innych osobach, o związkach. Zazwyczaj nie zastanawiamy się na tym świadomie każdego dnia. Jest ona niejako naszą wewnętrzną mapą, po której poruszamy się często – nazwijmy to – automatycznie. Automatycznie do momentu uświadomienia sobie na czym ten „program” polega. Wtedy mamy możliwość wyboru – czy nadal się nimi kierujemy, czy decydujemy się na zmianę.

Inaczej na zdradę, nielojalność partnera może zareagować osoba, w rodzinie której takie doświadczenia były integralną częścią związków małżeńskich, partnerskich. Są systemy rodzinne, gdzie obecne jest niejako przyzwolenie na wzajemną nielojalność.

Na głębokim poziomie historie te mogą pełnić funkcję przewodnika po świecie związków miłosnych w ogóle.

Katarzyna  dorastała w rodzinie, gdzie przemoc fizyczna, emocjonalna była codziennością. Rodzice odnosili się do siebie z wrogością, niechęcią. Można powiedzieć, że karali się nawzajem swoją obecnością, wzajemnym traktowaniem. Poniżając siebie nawzajem przy innych ludziach, wyśmiewając swoje słabości, flirtując z innymi osobami na swoich oczach. Wzajemnie też się zdradzali, nie dbając też szczególnie o to, by ukrywać, tuszować ten fakt przed sobą, dziećmi. Pozostawali nadal w związku ze sobą. Nadal w nim są.

Dorastając dziecko uczy się świata od dorosłych. Przez pierwszych kilka lat życia pojmuje także rzeczywistość na poziomie bardzo konkretnym. Uczy się co jest dopuszczalne, co nie. Tworzy wewnętrzną matrycę. Zachowania będące codziennością – stają się normą, prawdą o życiu, związkach. Można powiedzieć, że w opisanej powyżej historii  norma została niejako poszerzona, rozciągnięta na sytuacje, zachowania, które dla kogoś wychowanego w innym środowisku będą już doświadczane jako krzywdzące, agresywne. Katarzyna „nauczyła” się, że ludzie są na siebie w pewien sposób „skazani”, że nie można oczekiwać, pragnąć zmiany – że dobre, oparte na szacunku relacje są rzeczywistością „seriali” – a życie – wygląda inaczej. Nauczyła się, że trzeba trwać w relacji niezależnie od tego, co się w niej dzieje. Taka jest po prostu rzeczywistość ludzkich związków – lepiej nie oczekiwać zbyt wiele, trzeba zgodzić się na to co jest.

Opisany wzorzec relacji  – w różnym nasileniu – powtarzał się w historii rodziny tej osoby  na przestrzeni pokoleń. Katarzyna związała się z mężczyzną – również o bardzo trudnej historii osobistej, pełnej nadużyć i emocjonalnego porzucenia. Przez kilka lat małżeństwa doświadczała swoistego de ja vu z domu rodzinnego. Była wielokrotnie zdradzana przez męża. Nie była jednak w stanie odejść. Wzajemne ranienie się było nieodłączną częścią obrazu i wewnętrznej definicji miłości. Małżeństwo to zakończyło się odejściem męża. Katarzyna na  terapię zgłosiła się, gdy w kolejnym związku  historia zaczęła się powtarzać.

 Jest to historia mówiąca o bardzo silnych zranieniach, można powiedzieć – dość skrajnych, dramatycznych – nie jest ona jednak taką rzadkością, jak mogłoby się wydawać.

Inaczej do tematu zdrady, ale też do kwestii pracy nad relacją może podejść osoba, w rodzinie której obowiązujący jest przekaz – wprost lub nie wprost – że zdrada jest granicą, której przekroczenie kończy związek.

Przekazy rodzinne dotyczą także tego, jak pary w historii międzypokoleniowej radziły sobie w obliczu kryzysu i problemów w związkach  (np. w danej rodzinie to kobiety zawsze wyciągają pierwsze rękę w sytuacjach spornych z mężczyzną, to na nich spoczywa odpowiedzialność za to czy konflikt zostanie zażegnany) Jakie działania są „dozwolone” w obliczu trudności w relacji (np. omawianie problemów w związku z rodzicami, z osobami z rodziny)? Jak ocenia się osoby zdradzane i zdradzające (także w zależności od płci) i jak w ogóle w danej rodzinie traktowany jest temat zdrady (np. przekaz, że zdrada może mieć miejsce w związku, dopóki jednak są to niezobowiązujące romanse, to lepiej przymykać jest na to oko)? Czy zdrada postrzegana jest jako słabość – charakteru, jako problem pierwotny, czy może jako przejaw – skutek obecnego w relacji kryzysu?

Gdy zranienie jest poważne – proces gojenia wymaga czasu, pielęgnacji, właściwego opatrywania. Z raną emocjonalną postępujemy podobnie. Najpierw określamy to, czego dotyczy zranienie. Nie jest ono jednak często tak jednoznaczne, jak w przypadku bólu fizycznego. W przypadku emocji nie chodzi tak naprawdę o obiektywną ocenę. Tu wyznacznikiem jest wyłącznie osobiste poczucie głębokości, zakresu zranienia, odczuwanych konsekwencji.

Zatrzymanie się na dokładnym zrozumieniu źródeł bólu już jest bardzo ważnym etapem leczenia. Jest jednakże jego pierwszym etapem. Po nim następuje proces gojenia. Wymaga on czasu – ale nie sam czas jest tutaj głównym czynnikiem.

Większość ludzi zna takie doświadczenie ze swojego życia, kiedy „zaleczona” kontuzja sprzed wielu czasem lat, daje o sobie znać w różnych momentach w obecnym życiu. Powoduje na przykład ograniczenia w poruszaniu się. Wymaga uwzględnienia jej w organizacji codziennego życia, czasem zmiany trybu życia. Potrzebuje rehabilitacji – nawet po latach od zdarzenia.

Gdy myślimy o ciele –  łatwiej może nam być przyjąć te fakty jako oczywiste. Nie znaczy to, że czasem nie próbujemy przyspieszyć tego procesu, a nieraz zlekceważyć go. Bywa i tak, że próbujemy żyć „jak dawniej” biorąc po prostu leki przeciwbólowe, gdy zaczyna nam doskwierać ból,  odwracając wzrok od źródeł i przyczyn doświadczanego dyskomfortu. Zrzucamy dolegliwości na pogodę, czasem tłumaczymy sobie, że „tak to już musi być i trzeba nauczyć się z tym żyć”. Być może nawet organizm poradził sobie na swój sposób z doświadczoną kontuzją – ale mamy ograniczoną możliwość ruchu.

Od emocji często wymagamy natomiast czegoś innego. Może pojawiać się przekonanie – że przecież zdarzyło się to tak dawno temu, po co więc ciągle do tego wracać…

Gdy rana w relacji jest „zaleczona”, a nie wyleczona – może przynosić w codziennym życiu podobne „objawy”. Tymi „symptomami” sygnalizuje, że jest obszar, który potrzebuje zatroszczenia się, uleczenia.

 

Opisane w artykule postaci i ich historie zostały stworzone przeze mnie w oparciu o moje doświadczenia w pracy zawodowej. Żadna z nich nie reprezentuje historii jednej, konkretnej osób. Powstały poprzez połączenie różnorodnych zdarzeń i doświadczeń różnych osób, przy zmienionych imionach oraz informacjach związanych
z sytuacją życiową.

 

 

9x13-1

Barbara Sikora – autorka jest psychologiem, psychoterapeutą, certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień. Prowadzi terapię indywidualną osób dorosłych, terapię małżeństw i par, warsztaty rozwoju osobistego, warsztaty dla par.

Gabinet Psychoterapii Barbara Sikora
ul. Legnicka 57W/5
54-203 Wrocław
te. 604-295-181

www.psycholog-barbarasikora.pl

 

ogólnie Psychologia

Mikro i makrokosmos pod jednym dachem

Listopad 22, 2017
clouds-2841053__340

Bliskie, satysfakcjonujące relacje z innymi ludźmi, to jedne z najważniejszych zasobów, którymi dysponujemy w życiu. Spełnienie w miłości, doświadczenie akceptacji, bycia przyjętym przez drugą osobę takimi, jakimi jesteśmy, towarzyszące mu poczucie bezpieczeństwa i oparcia w drugiej osobie, to pragnienia wspólne większości ludziom.

Budując związek z kochaną osobą pragniemy, by marzenia te stały się rzeczywistością, codziennością.

Z bliskimi relacjami jest jak z ogrodem. Gdy wiemy, jak go pielęgnować, możemy cieszyć się jego pięknem, obserwować jak wzrasta. Kiedy wiemy, czego potrzebuje każda z roślin – możemy dbać, by miała wszystko, czego potrzebuje by rozkwitnąć. Wiemy też, jak chronić ją przed niekorzystnymi czynnikami. Tak jak dbamy o każdą z roślin- bez nich nie byłoby przecież ogrodu – troszczymy się także o cały ogród, który jest czymś więcej, niż tylko połączeniem poszczególnych kwiatów.

Cykl artykułów, który masz przed sobą, dotyczy obszarów, z którymi najczęściej spotykam się pracując z parami. Są o tym, jak pielęgnować najważniejsze z ogrodów w naszym życiu. Jak dbać o związek i jak chronić go – by mógł rozkwitać.

Powstały też z nadzieją, że być może zachęcą do refleksji, zastanowienia się nad tym, jak to w moim związku jest. Jeśli towarzyszą Ci różne niepokoje, pytania dotyczące relacji –  może pomogą zrozumieć aktualną sytuację, wskażą drogę do rozwiązania, zainspirują do wprowadzenia zmian.

Rzeczywistość każdego związku to odrębna historia, inne problemy, potrzeby.

To spotkanie dwóch różnych światów – o czym czasem też zapominamy. Dwa mikrokosmosy łączą się i tworzą jeden – wspólny makrokosmos.

Tak, jak ważne są potrzeby, pragnienia, oczekiwania każdej z osób – tak też relacja sama w sobie staje się odrębną jakością. Ma swoje potrzeby, oczekiwania, prawa. Potrzebuje swojego miejsca w hierarchii wartości, świadomego dbania o nią.

Pracując z parami zgłaszającymi się do terapii często słyszę historię miłości –  z którą coś stało się na przestrzeni wspólnych lat. Czasem została gdzieś zagubiona, przysypana codziennymi obowiązkami, problemami, niespełnionymi oczekiwaniami, życiem wypełnionym zobowiązaniami do zrealizowania. Partnerzy mówią o swoich często bardzo jasnych postanowieniach towarzyszących wchodzeniu w dorosłe życie. Przekonaniach, jak na pewno nie chcą, by wyglądał ich związek, jakich błędów na pewno nie chcą powtórzyć – patrząc na relacje swoich rodziców, bliskich osób z rodziny. To ważna wiedza. Równie istotne jest także to, czy wiemy, jak chcemy żyć i czy znamy drogę jak ten obraz osiągnąć.

man-2608588__340Tworząc ten cykl, towarzyszy mi przekonanie, że im więcej wiemy o sobie, o swojej historii, wzorcach, które realizujemy, potrzebach, tym bardziej świadomie możemy kreować rzeczywistość, w której jesteśmy – nasze życie. Możemy kierować swoją energię w działania tak, by umożliwiały nam one realizację celów, które są dla nas ważne. Mamy wówczas możliwość wyboru.

„ (…) sama miłość nie wystarczy by zbudować spełniony związek. Musimy jeszcze umieć przekładać naszą miłość na czyny, które są odbierane jako miłość.” Jesper Juul

 

9x13-1Barbara Sikora – autorka jest psychologiem, psychoterapeutą, certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień. Prowadzi terapię indywidualną osób dorosłych, terapię małżeństw i par, warsztaty rozwoju osobistego, warsztaty dla par.

Gabinet Psychoterapii Barbara Sikora
ul. Legnicka 57W/5
54-203 Wrocław
te. 604-295-181

www.psycholog-barbarasikora.pl